Tagi wpisów ‘plaże’

Każda plaża tętni życiem

Plaża to nie pustynia – przekonuje dr Lech Kotwicki z Instytutu Oceanologii w Sopocie, biolog i ekolog zajmujący się biologią Bałtyku i mórz wewnętrznych. Choć polskie plaże nie są takie piękne, jak porośnięte palmami wybrzeża tropików, naukowcy odnajdują na nich fascynujące zwierzęta i udowadniają, że nawet garść piasku może być ciekawa, jeśli uświadomimy sobie, że tętni życiem. Pod kocem, na którym się opalamy, wędruje około miliarda różnych stworzeń.

Czytaj więcej na stronie Ekologia.pl: [Polecamy] Przyroda

Plaże nad Wisłą są brudne po przejściu fali powodziowej

W związku z falą upałów warszawiacy tłumnie ruszyli na plaże nad Wisłą. Niestety na plażach pozostał brud po fali powodziowej.

Chilijskie trzęsienie czasu

Minionej soboty późnym wieczorem mogliśmy stać się świadkami odrobinę kuriozalnego spektaktlu medialnego – mimo wcale nie zabawnej przyczyny, jaką było potężne trzęsienie Ziemi o sile 8,8 w skali Richtera zarejestrowane tego dnia w odległym Chile, to, co działo się w anglojęzycznych stacjach telewizyjnych CNN oraz Sky News kilka godzin później musiało mimowolnie wywołać u postronnego obserwatora co najmniej rozbawienie, jeśli nie odczucia gorsze. Zbliżające się z prędkością błyskawicy do Hawajów kolejne fale spodziewanego po trzęsieniu tsunami wygoniły na zalane słońcem plaże grupy żądnych sensacji gapiów z lornetkami i kamerami wideo, wszystko to natmiast wspomniane wyżej stacje telewizyjne przekazywały „na żywo” podpisując monotonne, niemal statyczne ujęcia fal docierających do brzegu sloganami w rodzaju „First tsunami wave to hit Hawaii any moment” albo – kiedy już okazało się, że mimo wytężonego wpatrywania się w smętne fale niewiele można było z tej pierwszej fali zobaczyć – „Second wave expected shortly to hit Hawaii”. Przyznam ze skruchą, że sam straciłem chwilę na intensywną obserwację obrazu z przemysłowych kamer, transmitowanych przez CNN, nie każdego dnia bowiem ma się szansę zobaczyć tsunami „na żywo”. Trochę wprawdzie chaotyczna gadka komentatorów, przerażonych wydłużającym się czasem oczekiwania na zbliżającą się falę i nie bardzo wiedzących, o czym jeszcze w tym czasie rozprawiać, była nużąca, jednak w końcu fala się pojawiła. Podobno, bo wizualnie fala o wysokości – jak podano 1,2 metra – niekoniecznie wyróżniała się spośród wszystkich innych i sam niczego nie zauważyłem.

Samo wydarzenie, którego konsekwencją były – nawet jeśli niezbyt widoczne – fale tsunami, było piątym najsilniejszym trzęsieniem ziemi, jakie udało się dotąd zarejestrować. Zaskakująca – szczęście w nieszczęściu – jest w związku z tym względnie niska szacowana liczba ofiar, która obejmuje obecnie niespełna 1000 osób, mimo to wydarzenie to rzuciło Chile w chaos, dochodziło do sporych rozrób, plądrowania czego popadnie i aktów przemocy. Nie tylko jednak mieszkańcy Chile odczuli bezpośrednio to trzęsienie – okazuje się, że miało ono wpływ na całą planetę.

Choć w żadnen sposób nie potrafię sobie wyobrazić w jaki sposób tak precyzyjne obliczenia są dokonywane, już w poniedziałek geofizycy z amerykańskiej agencji NASA opublikowali informacje, zgodnie z którymi trzęsienie ziemi w Chile przyczyniło się do skrócenia długości… doby. Zanim jednak zaczniecie psioczyć na coraz krótsze dni, w ciągu których i tak już zawsze jest za mało czasu na załatwienie spraw najpilniejszych, doczytajcie do końca – doba skrócona została bowiem o zaledwie… 1,26 milionowych sekundy. Prawda, że niewiele? Nie dość, że nie jest to jakaś nowa jakość w naszym codziennym życiu, to jeszcze podobno nie da się tego w żaden sposób wymiernie zmierzyć – obliczyć jednak, a jakże, się da (ale nie wiem jak).

Ziemia obracając się wokół własnej osi robi to od miliardów lat stopniowo coraz wolniej – głównym winowajcą jest tutaj nasz naturalny satelita, Księżyc, który działa na Ziemię jak przysłowiowy papier ścierny i wyhamowuje prędkość obrotową planety.  Z tego powodu co kilka lat dodajemy też w sylwestra jedną dodatkową sekundę (tzw. sekundę przestępną, o której pisałem jakiś czas temu tutaj). Czasem jednak dzieją się rzeczy „nadplanowe”, które – choć globalne – wpływają na ruch całej Ziemi w sposób niemal natychmiastowy.

Trzęsienie ziemi w Chile nie było rzecz jasna pierwszym, które wpłynęło na ruch obrotowy naszej planety – potężne trzęsienie ziemi z 2004 roku w południowo-wschodniej Azji, po którym tsunami zabiło setki tysięcy osób, spowodowało skrócenie doby o całe 8 milionowych sekundy. Przyspieszenie to zrzucić można w obu przypadkach na karby, w znacznym uproszczeniu oczywiście, tzw. efektu łyżwiarza. Jak wiadomo osoba taka wyczyniając akrobacyjne cuda na lodzie i wykonując piruety ustala prędkość obrotową oddalając lub przybliżając kończyny do tułowia – na tej samej zasadzie działa to w przypadku Ziemi, gdzie trzęsienia ziemi, w szczególności te naprawdę wielkie, powodują przemieszczenie się ogromnych ilości skał w kierunku centrum planety.

O ile jednak trzęsienie ziemi w Chile spowodowało mniejsze przyspieszenie obrotów planety niż trzęsienie w Azji, to – bo wpływ na Ziemię na tym się nie kończy – było silniejsze pod innym względem: poza rozkręceniem planety doszło bowiem również do przesunięcia osi obrotowej globu.

Oś obrotowa Ziemi przemieściła się o 8 centymetrów (niestety w którą stronę to nie mam pojęcia). W przypadku wspomnianego trzęsienia z 2004 roku przesunięcie to wyniosło mniej (choć trzęsienie samo w sobie było o wiele potężniejsze), bo centymetrów siedem. Przyczyną takiego stanu rzeczy zgodnie z wypowiedzią badaczy z NASA jest fakt, iż w 2004 roku do katastrofy doszło znacznie bliżej równika, natomiast o Chile powiedzieć tego się nie da.

Nie koniec jednak na tym – naukowcy obawiają się również, że obecne trzęsienie może mieć długotrwałe konsekwencje dla Chile: w przypadku tak silnych trzęsień niedługo po nich dochodzi również do rozbudzenia aktywności wulkanów, które dotąd spokojnie sobie spały. Podobna sytuacja, również w przypadku nieszczęsnego Chile, miała już miejsce – w 1960 roku bardzo silne trzęsienie ziemi u wybrżeży kraju spowodowało, że w ciągu następnych trzech miesięcy rozbudziło się aż 5 wulkanów, aktywność ta natomiast odczuwalna była jeszcze przez lata.

Źródła:

Link 1

Link 2

Link 3

Grafika: Lokalizacja epicentrum trzęsienia ziemi w Chile

Źródło grafiki

Credit: sanfranciscosentinel.com

Kampania „Czyste plaże” ruszyła z 11 edycją

Właśnie ruszyła 11 edycja ekologicznej kampanii Fundacji Na Rzecz Odzysku Aluminiowych Puszek Po Napojach Recal „Czyste plaże”. W akcję zaangażowało się 11 nadmorskich gmin i Słowiński Park Narodowy.

Powrót do góry